Wykładowcy o UTH

„Byłam wśród pierwszych studentów studiujących na Uczelni…”

„Garść” wspomnień dr Agnieszki Wikarczyk

 

W początkach lat 90-tych powstawały uczelnie niepubliczne. Jedną z pierwszej piątki uczelni wpisanych do rejestru szkół niepublicznych była Wyższa Szkoła Zarządzania i Marketingu w Warszawie (WSZiM). Kadra oraz program Uczelni zachęcały do podjęcia studiów, gdy w wyniku różnych sytuacji życiowych dostęp do wybranej uczelni publicznej był ograniczony lub niemożliwy. Za namową bliskiej mi osoby podjęłam studia w Al. Jerozolimskich 202 (ówczesna siedziba Uczelni), choć infrastruktura wokół sugerowała wtedy, że wyjechałam autobusem poza granice stolicy (szczególnie, gdy wiał wiatr :), zaś podróż do miejsca, w którym mieszkałam zajmował mi blisko 1,5 godziny. Podróż samochodem nie wchodziła jeszcze wówczas w grę m.in. dlatego, że parking dla przyjeżdżających wykładowców i studentów nie był taki, jak dziś. Pan dr hab. prof. UTH Władysław Miś (osoba, którą znam „od zawsze” i bardzo cenię za niezwykłą przenikliwość umysłu i serdeczność) wspomina np., że: „…24.VI.1995 r. o godz. 9.00 miałem przeprowadzić egzamin z Mikroekonomii. Przyjechałem ok. 8.30, ale parking przy Al. Jerozolimskich 202 był już oczywiście zapełniony. Objechałem kilka razy i wreszcie wypatrzyłem wąską „skośną” stojankę z trudnym wjazdem. Przez moment oceniałem swoje możliwości, jak się okazało zbyt długo; „objechało” mnie zgrabne autko, z którego wysiadła studentka i zwróciła się do mnie słowami: dzień dobry p. profesorze, jak to dobrze, że trafiło mi się od razu miejsce, bo nie zdążyłabym na egzamin do p. profesora…”. Profesor uznał zdarzenie – jak mówi – za „symptom nowych czasów”….

Na Uczelni zetknęłam się z niesamowitymi osobowościami. Przede wszystkim ze Śp. Panią Heleną Chodkowską – osobą z wizją uczelni prywatnej na wysokim poziomie (którą konsekwentnie realizowała), o niesamowitym wigorze i poświęceniu. Wśród kadry wykładowców na szczególny szacunek i pamięć zasługuje dwóch wybitnych profesorów: śp. prof. dr hab. Lech Szyszko i prof. dr hab. Jan Szczepański. Jako nierozłączni przyjaciele o dwóch odmiennych osobowościach tworzyli niewiarygodny duet. Prof. Szyszko był bardzo impulsywny, przez co wydawał się srogi podczas egzaminów (do dziś pamiętam egzaminy z „Podstaw finansów” i „Rynków finansowych”, na których uważnie pilnowała nas asystentka Pana Profesora, a obecnie moja koleżanka :) i wymagający (wybierał studentów, którzy pisali pod jego kierunkiem prace dyplomowe, a nie odwrotnie), ale przy tym niezwykle serdeczny (o czym przekonałam się będąc później asystentką w Katedrze Finansów i Bankowości, gdy Pan Profesor piastował stanowisko Kierownika tej Katedry). Natomiast Pan Prof. Szczepański jest osobą spokojną i budzącą zaufanie, choć równie wymagającą i konsekwentną. To Pan Profesor był moim promotorem – zarówno pracy licencjackiej, jak i magisterskiej, a później początkowo również i doktorskiej. To właśnie Pan Profesor uwierzył we mnie i namówił mnie do pozostania na Uczelni (choć ja – po premierze „Skazani na Shawshank” - chciałam być księgową :), nomen omen dziś prowadzę zajęcia głównie związane z rachunkowością) oraz (wraz z prof. Szyszko) zaproponował władzom Uczelni, aby stworzyć stanowisko asystenta (podobnie jak to zwykle bywa na uczelniach państwowych). Stałam się pierwszą asystentką w Katedrze, a za tym przykładem poszły również i inne katedry: Ekonomii czy Marketingu doceniając wysiłki i osiągnięcia studentów Uczelni.

W owym czasie oceny egzaminacyjne miały wpływ – jak się okazuje – na image firm…., a to wskutek obowiązującej zasady wywieszania wyników egzaminów na drzwiach (obecnie ustawa tego zabrania). Pan dr hab. prof. UTH Władysław Miś przypomniał nam niedawno takie zdarzenie z tamtego okresu: „… w latach 90-tych [gdy] nie było Intranetu czy USOS-u, a listy z wynikami egzaminów wywieszane były na tablicy ogłoszeń, zdarzyło się, że z jednej Firmy (notabene opłacającej studentom część czesnego) studiowali: Wiceprezes, Kierownik Działu Handlu i Sekretarka. Wyniki egzaminu z Makroekonomii mieli różne: Kierownik Działu i Sekretarka – 4,0 zaś Wiceprezes - 2 (ndst.) i te wyniki zostały ukazane na wywieszonej liście. Następstwa były „tragiczne” bowiem wieści dotarły do Firmy, spowodowały ponoć obniżenie autorytetu Wiceprezesa i wizerunku Firmy itd. W konsekwencji zrezygnowano w Uczelni „na zawsze” z wywieszania list z ocenami egzaminacyjnymi…”. Tak przy okazji to sama otrzymałam jedyną w czasie studiów ocenę ndst. z kolokwium z ćwiczeń z „Mikroekonomii” prowadzonych przez Pana dr. Putkiewicza (sławny był jego egzamin z „Polityki gospodarczej”, na którym otrzymywaliśmy testy o wariantach od A do Z! - naprawdę trudno było zrobić „podkład” :). Teraz daję studentom to jako przykład, że takie oceny mobilizują i nie powodują, że jest się „kimś gorszym” i „nie zamykają” drogi do samorealizacji.

Największą zasługę – w moich oczach - prof. dr hab. Lech Szyszko i prof. dr hab. Jan Szczepański mają za przyczynienie się do powstania na Uczelni kierunku „Finanse i Bankowość”- najpierw na studiach licencjackich, a potem magisterskich. Jakże zazdrościłam tym rocznikom otrzymania takiej możliwości (sama kończyłam kierunek: Zarządzanie i Marketing, specjalność: Zarządzanie finansami).    

Wśród kadry, która wykładała na moim roczniku nie mogę pominąć Pana dr. Kirejczyka – nonszalanckiego wykładowcy, który z niezwykłym zainteresowaniem opowiadał o zarządzaniu, otwierając świat na wiedzę dotąd „nieznaną”, a przy tym twierdzącym, że kobiety „przyszły na studia”, aby szukać mężów (nota bene męża nie znalazłam wśród kolegów ze studiów, choć odwiedzany nie tylko przez studentów, ale również pracowników różnych spółek mieszczących się w budynku PIAP bar z obiadami stał się początkiem pewnej znajomości, która rzeczywiście zakończyła się ślubem :). Innymi osobami, które wywarły wpływ na moje zainteresowania już prywatne były: Pani dr Piotrowska (wykładowczyni „Psychologii”), która wskazywała na konkretnych przykładach, że człowiek jest jednostką skomplikowaną oraz Pan prof. dr hab. Wójtowicz (wykładowca „Socjologii), który pokazywał nam zachowania ludzi w grupie. Do dziś pamiętam jego znamienne słowa, że studenci siedzący po jego prawej stronie to „terroryści” (dlatego, że ich twarze są przez niego zapamiętywane do egzaminu – działa zasada zauważania szczegółów znajdujących się po prawej stronie), a na końcu sali wykładowej siedzą „galernicy” (siedzą na galerach i nie są zainteresowani wykładem). W tym przypadku byłam „terrorystką” :) (dziś to już nie brzmi tak wesoło - o czym zapewne opowiada studentom np. Pan gen. Dukaczewski).

Niezwykle ciekawy wydał mi się też „świat” marketingu, szczególnie zajęcia ćwiczeniowe z „Podstaw marketingu” i „Analizy rynku” prowadzone przez niezwykle błyskotliwego i dowcipnego Pana dr. Nowackiego. Na uczelni miałam okazję uczyć się – obok j. angielskiego - również drugiego języka (oferta była szeroka: j. niemiecki, j. rosyjski, j. francuski, j. włoski, j. hiszpański). Wybrałam ten ostatni i choć zawodowo go nie używam, to rozumiem mojego sąsiada (Hiszpana) z bloku, który w momentach wzburzenia przechodzi na swój rodzimy język opowiadając bardzo kwieciście, ale przede wszystkim szybko, o przeżyciach ze swojego dnia :)

Będąc asystentką w Katedrze miałam okazję pracować z wieloma osobistościami świata nauki i finansów, w tym m.in. z: prof. dr. hab. Grzywaczem (wykładowcą i autorem licznych pozycji z bankowości, który był przez kilka lat kierownikiem Katedry Finansów i Bankowości), prof. dr. hab. Kaźmierczakiem (autorem pozycji z „Polityki pieniężnej”, a przy tym prywatnie przesympatycznym człowiekiem), dr. hab. Samojlikiem (byłym ministrem finansów, kilkuletnim kierownikiem Katedry i osobą o niezwykle sympatyczną, aczkolwiek o lekko ironicznym poczuciu humoru), czy dr. Skrzypkiem (osobą, która ma duże doświadczenie akademickie i zawodowe, zawsze cenne i serdeczne rady). Dziś, będąc kierownikiem Katedry Ekonomii i Finansów (nazwy katedry ulegały w ciągu tych lat zmianom), chciałam podziękować obecnej Pani Rektor Pani dr prof. UTH Iwonie Przychockiej za zaufanie, którym mnie obdarzyła kilka lat temu i powierzając – jako ówczesny Dziekan Wydziału – to stanowisko. Nie do końca byłam przekonana, czy jako jedna z najmłodszych osób w Katedrze będę w stanie wywiązać się z tego zadania. Mogę jednak liczyć na życzliwość i pomoc ze strony: Pani Prorektor dr Justyny Żylińskiej, kierowników pozostałych katedr (dr Jolanty Jurczak – z Katedry Organizacji i Zarządzania, dr. Krzysztofa Gawkowskiego – z Katedry Bezpieczeństwa Wewnętrznego czy byłego kierownika Katedry Ekonomii – dr. hab. prof. UTH Władysława Misia) wykładowców tworzących obecnie Katedrę Ekonomii i Finansów czy pracowników administracyjnych.